Ceny ropy znowu idą w górę, a wszystko przez napiętą sytuację na świecie. Eksperci z Goldman Sachs przewidują, że ten trend może się utrzymać jeszcze przez dłuższy czas.

Bank podniósł swoje prognozy na 2026 rok. Według nowych szacunków ropa typu Brent crude oil może kosztować średnio około 85 dolarów za baryłkę, a amerykańska WTI crude oil około 79 dolarów. To więcej niż wcześniej zakładano.

Głównym problemem jest sytuacja w cieśninie Cieśnina Ormuz, która jest jednym z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie. Obecnie przepływ surowca w tym miejscu jest mocno ograniczony, co wpływa na cały rynek.

Zdaniem analityków mamy do czynienia z jedną z największych tego typu sytuacji w historii. Jeśli problemy się przedłużą, może to wpłynąć nie tylko na ceny paliw, ale też na gospodarki wielu krajów.

Szacuje się, że przez te zakłócenia może „zniknąć” z rynku nawet ponad 800 milionów baryłek ropy. To ogromna liczba, która pokazuje skalę problemu.

Dodatkowo napięcia polityczne w regionie, m.in. związane z działaniami Donald Trump oraz konfliktem wokół Iranu, jeszcze bardziej podgrzewają sytuację. Na razie nie widać szybkiego rozwiązania, więc rynek reaguje nerwowo.

Najbardziej odczuwają to kraje w Azji, gdzie zaczyna brakować surowca. Z kolei w Europie i USA zapasy są jeszcze na w miarę stabilnym poziomie, bo wcześniej było go na rynku więcej niż potrzeba.

W skrócie - mniej ropy na rynku + napięcia polityczne = wyższe ceny. I wiele wskazuje na to, że to dopiero początek zmian.